depresant

trykoty odc.1

OSTRZEŻENIE!

Na pierwszy strzał leci „The Amazing Spider-Man – Powrót do domu”. Peter Parker jest smutny, bo już nie chodzi do szkoły i nie ma dziewczyny. Skacze po budynkach i ratuje przypadkowe osoby, ale widać nie sprawia mu to przyjemności bo nie rucha. Aha Peter Parker to Spider-Man. Przepraszam, że tak z grubej rury, ale to żadna tajemnica. No, a ten smutek przerywa spotkanie z Ezekielem. Nadal nie rucha, ale ma teraz na głowie kolesia, który też skacze po budynkach i dużo o nim wie. W trzecim zeszycie okazuje się, że jest kolejna postać istotna dla fabuły, Morlun. Jakiś typ co to jest zajebiście silny i właśnie sobie przypomniałem, był już w pierwszym i drugim zeszycie, ale jakoś tak z dupy bez kontekstu. No więc ten Morlun napierdala cały czwarty zeszyt Spider-Mana i w sumie nie dzieje się nic więcej. A nie, Spider-Man leci do Ezekiela, żeby mu pomógł, ale on mówi, że sorry, teraz nie da rady bo coś tam, bo jak chciał mu pomóc to się na niego wypiął itd. W piątym zeszycie dalej się leją, ale do akcji wkracza jednak Ezekiel, który po kilku minutach dostaje w ryj i ten zły na M coś z niego wysysa, a Ezekiel umiera. Parker jeszcze bardziej się wkurwia i postanawia sprawdzić co to za typ ten M, badając próbkę krwi, która skapnęła na deskę po w ryj przywaleniu przez Ezekiela. Aha, czas na sprawdzenie Spider-Man ma, uwaga! w przerwie pomiędzy naparzaniami, kiedy to Morlun idzie sobie na cappuccino?!? bo niby Ezekiel był smaczny czy coś. Ok, Parker już wie że Morlun żywi się czystymi czymś i on niby to ma. Ale Parker przypomina sobie, że ugryzł go napromieniowany pająk, i postanawia w ten sposób pokonać Morlun. Napromieniowuje się jeszcze bardziej, i jak m go wsysa to słabnie, taka ot historia! Morlun dobija jego sługus Dex, który chyba nie jest ważny. Na koniec okazuje się ze Ezekiel jednak żyje, a ciocia (tak Peter parker ma ciocię która go wychowała, a o której nie wiem czemu nie napisałem wcześniej) orientuje się że Peter jest Spider-Manem. To tyle. W tych odcinkach nadal nie ruchał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close