depresant

trochę nielot

Nie powiem nakręciłem się trochę. Król coś nagra, „Szczenię” wpadło w ucho, UL/KR wpadał bardzo, więc teraz nie będzie gorzej. No i wyszło trochę tak, jak z reprezentacją polski na mistrzostwach. Rozdmuchane nadzieje, nie pozwoliły trzeźwo spojrzeć na realne szanse grajków.

9 utworów, niespełna 30 minut muzyki. Jest niedosyt, podobny jak przy płytach UL/KR. Ale długość płyty nie jest tym co nie pozwala mi wystawić płycie najwyższej noty. Tutaj brakuje czegoś jeszcze. Warstwa tekstowa, wbrew różnym opiniom jest na bardzo dobrym poziomie. Z przyjemnością słucham też głosu autora. Muzycznie jest również naprawdę ładnie. Zatem teoretycznie wszystko się zgadza.

A może właśnie to jest problemem. Na płytach duetu, tekst nie dominował. Był czymś co dopełniało całości. Tutaj jednak proporcje zostały odwrócone. Muzycznie płyta podporządkowana została warstwie lirycznej, a to mam wrażenie nie pozwoliło uzyskać przestrzeni, która na płytach UL/KR była.

Jakub Żulczyk napisał „Błażej Król to jednoosobowy fenomen. Najpierw w duecie UL/KR, a obecnie jednoosobowo sprawia, że termin „piosenka poetycka” przestaje się konotować w głowie polskiego słuchacza ze swetrzastym obciachem.” Jeśli w ten sposób podejdziemy do zaprezentowanego materiału, czyli zbioru nazwijmy to „piosenek poetyckich” to złego słowa nie powiem. Porównywanie „Nielota”, do poprzednich wydawnictw, też nie jest pewnie dobrym punktem odniesienia, niemniej mimo iż jest to album, do którego pewnie nieraz będę wracał, to brak w nim tej idealnej proporcji pomiędzy składowymi.

Motto na dziś:
„daję 7 gwiazdek na 10”

penta7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close