depresant

Prawdziwy bohater i gwiazda

Film obejrzałem. No niby żaden wyczyn, bo kiedyś wcześniej też już jakiś widziałem, ale! Skłoniło mnie to do przemyślenia dwóch spraw. Po pierwsze. Kiedy będę sławny? Oraz kto ma mnie zagrać w filmie.

Jest jakaś dziwna niepisana zasada, że jeśli istnieje na świecie ktoś, kto zrobił coś (cokolwiek), to należy mu wystawić pomnik. Więc w myśl tej zasady mam duże szanse.

Wracając do filmu. Film opowiadał o biegającym Etiopczyku, co to był zawzięty bardzo, niewiele mówił i biegał. Biegał na boso, coś tam powygrywał, dostał buty, ale nadal mało mówił. Sparaliżowało go, ale dalej biegał (ponoć w głowie) potem umarł dosyć młodo. No i tak się nad tym zastanawiam, dlaczego zrobiono o nim film, oraz dlaczego biegł bez butów. Tłumaczenie, że te które miał go uciskały jest głupie, bo biec 42km po asfalcie na bosaka ciśnie bardziej, (wiem bo szedłem kiedyś po asfalcie). A druga sprawa, kto pamięta, nazwiska zwycięzców olimpijskich w maratonie, w rzucie młotem, czy pchnięciu nożem? No właśnie. Inna historia. Sugar Man. To samo, pan nie mówi, tylko gra, tzn. grał bo teraz ciężko pracuje i nie oczekuje splendoru. Mimo, że gwiazda i mógłby się ustawić, to nie. Musi pokazać, że ciężka praca jest dla niego ważniejsza, że proste życie ceni sobie bardziej. No i o co w tym wszystkim chodzi. Wygląda to trochę tak jakby filmy produkowane były przez Watykan. Ogólnie fajnie, wzruszająco, wyznaczanie i dążenie do celu, heroizm woli! No ale kto przy zdrowych zmysłach odpuści, jeśli pozwoli mu się w końcu zrobić coś czego chciał całe życie? Trochę to do dupy, bo jakkolwiek Etiopczykowi trochę współczuję, bo nie jego wina, że ten wypadek miał, tak Rodriguez jest jednak głupi, (wersja dla Watykanu: jest człowiekiem pełnym ideałów i cnót, z którego wszyscyśmy winni brać przykład).

No, a jakby kto pytał, to nie chcę być sławny. Tzn, film można o mnie zrobić, będzie co prawda długi, nudny i trochę dołujący, ale patrząc na powyższe tytuły, mogę mieć szansę na Oscara (i nie mówię o jakimś Oskarze, którego być może ktoś z Was zna). Jest jeden warunek. Nie chcę nigdzie jeździć. Jakby komuś przyszło do głowy, żeby mnie zaprosić gdzieś, dla samego faktu zaproszenia, to nie pojadę. A nawet jakby się komuś udało mnie przekonać, żebym jednak jechał, to pewnie i tak się zgubię, więc nie ma sensu zaprzątać sobie głowy. No i teraz sobie tak myślę, że ten Gonzales nie jest głupi, bo może jemu też się nie chciało nigdzie jeździć. Wychodzi też na to, że Etiopczyk jest głupi, bo się spinał za bardzo i do niczego go to nie zaprowadziło.

Aha, nie wiem kto mógłby mnie zagrać. Serio.

http://youtu.be/uEQ0r4L25cg

1 comment for “Prawdziwy bohater i gwiazda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close