depresant

Piosenka się podoba

Co się dzieje, kiedy piosenka zaczyna się podobać zbyt dużej grupie odbiorców? Staje się tandetna, jej autor staje się tandetny, a my zaczynamy się wstydzić, że tego słuchamy i polujemy na okazję, żeby posłuchać tego jeszcze raz, ale już pod pretekstem ponabijania się z jakże żenującego poziomu artystycznego utworu. Bo nie od dziś wiadomo, że wszyscy bez wyjątku słuchamy ambitnych rzeczy, choć określenie, co to jest to ambitne i dlaczego akurat to a nie tamto, to już inna sprawa. Piszę to w odniesieniu do spektakularego sukcesu piosenki Donatana i Cleo. Tryliardy wyświetleń na yt, piosenka zaraz doczeka się przeróbki na każdy możliwy gatunek muzyczny, rzesze fanów nucą kawałek pod nosem w każdej sytuacji, która przychodzi nam do głowy. Powstał nam zatem kolejny biesiadny utwór, którego pewnie nie zabraknie na typowym spędzie. Problem pojawia się u np wiernych fanów hip hopu. Wiadomo, czołówka sceny wybija Donatana na pierwszy plan z równonocą a teraz taki strzał w ryj. Najlogiczniej byłoby się obrazić, albo dorobić jakąś ideologię typu: każdy musi z czegoś żyć, to taki żart, jestem wszechstronny, więc nie muszę robić cały czas hip hopu. Nawet w pierwszych piętnastu sekundach teledysku, pojawia się usprawiedliwienie, dlaczego i po co zostało to nagrane. Problem w tym, że to z Cleo i tamto z czołówką sceny hh to dokładnie to samo, ale dzięki zręczniejszemu marketingowi lepiej wypromowane. Cóż z tego wszystkiego wynika? Ano to, że bez względu jak bardzo na coś narzekamy i jak bardzo coś jest złe, to lubimy tę prostotę, przaśność. Należy sobie jasno powiedzieć, że złe było to zawsze, ale do póki trafiało do mniejszego grona było akceptowane. Bo tak naprawdę to potrzebujemy czegoś złego, byle nie podobało się wszystkim.

Motto na dziś :
„Nie zasługuję na miano Polaka, jestem wyrozumiały”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close