Oburzenie #2

Idąc za ciosem, chciałem powiedzieć co jeszcze w tym roku mnie wkurzyło. W nadziei, że wygadam się na trzy męczące mnie tematy i będzie po wszystkim, wraz z początkiem lutego pojawiły się na celowniku kolejne, więc zanosi się na dłuższe jęczenie. W drugim odcinku (obawiam się, że wyjdzie z tego tasiemiec) wspaniała inicjatywa lekarzy z początku roku. Daleko mi oczywiście do poziomu rozważań jakie prowadzono przez długi czas na łamach wszystkiego (chyba tylko w Małym Modelarzu o tym nie pisano). Podchodzę do tematu raczej jak pospolity zazdrośnik, typowy cham bez szkoły, który nie ma jaj, żeby bezczelnie upomnieć się o swoje, ma za to wąski światopogląd, kompleksy nieuka (bo przecież nie ma mowy żeby to lekarze byli źli).

Problem polega na tym, że państwo lekarzowie, a i owszem wspaniałe istoty, mają w ręku zbyt dobrą kartę przetargową. Co prawda nie grozili nikomu, że wiedzą gdzie mieszka. Ale tak trochę nie wprost, tak wymijająco, mówili, to wam bardziej zależy, ja mogę nie pracować, babcie mnie utrzymają z wizyt domowych. A ty obywatelu wyleczysz się sam?

Oczywiście, żeby nie było, wina w dużej mierze leży po stronie społeczeństwa, bo tutaj pan doktor taki dobry i się uśmiechał, a dam mu 20, 50, albo 100zł. No i teraz pytanie, komu apetyt nie rośnie w miarę jedzenia?

Jest pewna szansa, żeby stanąć w opozycji, wspinając się jednocześnie na poziom postulantów. Poziom nazwijmy cwaniaklevel. Na złość lekarzom możemy przestać chorować. Pomysł głupi, wrzucony dla żartu, ku uciesze tych którzy dotrwali do tego miejsca. Jest też opcja druga – strajk. Jest to równie niedorzeczne ale w sumie strajk sam w sobie nie musi mieć sensu, trzeba tylko kilku postulatów i jakiegoś prześcieradła z jakimś napisem. Propozycja jest taka, wasza stawka godzinowa w waszej wyśnionej pracy to powiedzmy 10 zł, lekarz w swojej wyśnionej pracy w tym samym czasie zarabia minimum siedem razy tyle. Zatem widzimy się na wiejskiej, albo na torach i krzyczymy, że chcemy od państwa wyrównania stawek w przeciwnym razie za chuja nie zachorujemy i po prostu weźmiemy i umrzemy, a przez to zusu nie opłacimy, i wszystko jebnie, a tego byśmy chyba nie chcieli.

 

Author: sebastian brzózka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *