depresant

Nie śmieszne

Mann już chyba nie jest tak śmieszny jak kiedyś, albo jak jeszcze byłem młody to nie wiedziałem z czego się śmieję. Może być też tak, że jestem zwyczajnie głupi i tylko ja nie wiem po co taką książkę ktoś wydał. Tzn. istnieje szansa, że aż tak głupi nie jestem bo rozwikłałem pewną tajemnicę, która tajemnicą chyba nie była, a mianowicie poprzednia książka pana Wojciecha, pozwoliła autorowi sfinansować studia prawnukom, a nawet jeśli nie to i tak sprzedała się tak dobrze, że można było spokojnie popłynąć na fali i wydać cokolwiek. Zastanawiam się tylko, czy nie ciekawsze byłyby np przepisy kulinarne typu „214 sposobów gotowania parówek według Pana Manna”.

Wracając do książki. Na 160 stron książki przypada może 50 stron tekstu, z których tylko 5 wprawiło mnie w lekkie podrygi śmiechu (nie takie bardzo, tylko w takie delikatne uniesienie kącika ust, coś jak he he). Sprośne skecze, o chłopcach lubiących chłopców, o chłopcach nie lubiących dziewcząt, o dziewczętach nie lubiących siebie, o pielęgniarkach, robotach czy co tam jeszcze się pojawia. Jakieś to nie śmieszne jest podczas czytania. Zupełnie inaczej wspominam skecze z Dwójki. MdM będzie mi się zawsze dobrze kojarzył, ale jak wytłumaczyć wskrzeszanie trupa pod nazwami m2, MaMa, czy MC², czyli Maszyna czasu Manna i Materny. Wszystkie te programy pobyły sobie troszkę na antenie, nikt ich nie obejrzał, więc zdjęto. Tak kilka razy, a to wszsytko po to żeby jeszcze bardziej wyeksploatować znane nazwisko, a Nazwisko robiło to po to by jeszcze częściej wyeksploatować patent, który choć dobry i się sprawdził, to jednak krótką datę przydatności miał. No i właściwie można by tak narzekać przez najbliższe kilkaset zdań, tyle że powoli mnie to nudzi. Mam też mimo wszystko dużo szacunku dla autora, nie nie, nie dla autora, dla Pana Wojciecha mam dużo szacunku, ale to ze względów poza książkowo-skeczowych. Lubię za kolekcję płyt, za to jak opowiada o muzyce. Ale za ten zestaw obrazków przeplatanych niedorzecznie nieśmiesznymi tekstami nie da się lubić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close