depresant

nie chce mnie się nic

Najczęściej wypowiadane słowa ostatnio, to te z nagłówka. Nie chodzi o to, że wstaję i nie mam motywacji do życia, bo przez parę minut mam, ale o to że nie potrafię wskrzesić w sobie na tyle dużo zapału, żeby coś się zadziało. Marudzenie jest fajne, robię to regularnie, ale nie w tym rzecz żeby robić tylko to. Plan podbicia świata, zmienia się w zależności od tego, z której strony zawieje. Wychodzi na to że to jednak depresja, czy coś. W sumie spoko, niby pogodny nie jestem, ale lepiej jeśli widać jakieś światełko w tunelu, niż tak jak jest, tysiąc koncepcji, tysiąc planów, a jednak na końcu realne, „nic z tego nie bedzie”. Ogólnie marazm bywa stymulujący, więc poleżę i ponarzekam sobie, a może samo się zadzieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close