depresant

małe jest piękne post scriptum

Dostałem dzisiaj najnowszy 22 numer Glissando. Tak wiem że wyszedł dawno temu, ale ja zamówiłem dopiero teraz. Temat numeru ciekawy więc zabieram się za czytanie. Nim jednak do niego dotrę (w sensie że do tematu numeru), natrafiam na niezwykle interesującą dyskusję na temat niezależnego (czytaj prawienieistniejącego) rynku wydawniczego w Polsce. Kto się wypowiada? Ano czołówka wydawców o których wie marginalna część społeczeństwa. Cała dyskusja choć żywa, to momentami wskazywała na jeszcze bardziej depresyjne postrzeganie świata aniżeli moje. To zaś skłoniło mnie do wystąpienia w roli piewcy życia i z nadzieją patrzącego w przyszłość komentatora.

Tak ja wiem, to nie ja to wydaję, to nie ja borykam się z rozkapryszonymi klientami. Ale na litość boską takie są realia. Żeby wykonywać jakieś działania nawet hobbystycznie trzeba ofiar. Nie żyjemy w kraju który sprzyja małym i bezbronnym. Trzeba się przepychać, torować sobie drogę samemu. Na każdym kroku trzeba się ze wszystkimi boksować, bez chwili spokoju rozglądać się wkoło i szukać wroga. Uważam, że taka sytuacja jest najlepsza z możliwych. Spokojne funkcjonowanie usypia umysł, rozleniwia, powoduje, że idziemy na łatwiznę. To co powstaje w trudach i bojach jest bardziej dopieszczone, ktoś włożył w to serce, jakiś wysiłek. Labele, właśnie te małe mają największą siłę rażenia! To co wydarzyło się najciekawszego na naszym podwórku w ubiegłym roku, to dzięki tym najmniejszym, pozornie nie liczącym się.

Niestety istnieje też druga strona medalu. Małe jest piękne to już wiemy, ale przychodzi taki moment kiedy małe dostaje wiatru w żagle i małym być przestaje. To jest moment na który powinno się zwracać uwagę, a odnoszę wrażenie jest bardzo ignorowany. Ten kiedy przestajecie być wiarygodni jako wydawcy, bo za dużo sprzedajecie lub wydajecie, lub jedno i drugie. To właśnie tutaj poddawana jest pod wątpliwość jakość, że się tak brzydko wyrażę produktu, oraz szczerość zamiarów. Niestety to normalne więc należy być jedynie przygotowanym na takie okoliczności i nie reagować oburzeniem, a zastanowić się czy celem który miałem na początku było osiągnięcie statusu Universalu, czy może jednak pozostanie wydawcą dla stu osób. Jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi twierdząco, to przykro mi ale nie tędy droga, nie ta muzyka, nie ten target. Jeśli zaś odpowiedź twierdząca padła na pytanie numer dwa, to nie rozumiem skąd narzekania.

Motto na dziś:

„biadam, kto mi zabroni?”

1 comment for “małe jest piękne post scriptum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close