Interpol – El Pintor

Jeśli jakiś artysta kilka, kilkanaście lat temu osiągnął spektakularny sukces na scenie muzycznej, to więcej niż pewne jest, że każda kolejna próba prezentacji siebie obarczona będzie próbą zdyskredytowania jej. Dzisiaj przeczytałem, że mimo iż muzycznie Interpol trzyma pewien poziom, to Banks śpiewa wesoło, zatem to już nie jest to samo co kiedyś. Zastanawiam się co może oznaczać to stwierdzenie, oraz czy słuchamy tej samej płyty. Na pitchforku z kolei napisano, że minusem płyty jest brak progresu.
Cały album około 2 tygodnie temu udostępniono na stronie npr.org. Czas na zapoznanie się z nim zatem był. Jeśli mam być szczery, a będę bo kto mi zabroni, to jest to chyba najlepsza, najlepiej zgrana płyta od debiutu. Nie interesuje mnie to co komu zrobiło Antics, czy późniejsze płyty. Wiem jedynie tyle, że cały czas czuć w tej płycie to coś, dzięki czemu zespół osiągnął sukces. Można odebrać zawartość albumu jak krok wstecz, ale jednak po takich perturbacjach, po ewidentnym pogubieniu się na przestrzeni kariery, może to być dobry ponowny start.

Author: sebastian brzózka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *