depresant

Hip hop jest fajny, tylko nudny

Z hiphopem jest tak, że z zasady jest spoko tylko nudny w chuj. Wystarczy posłuchać „bardziej”, żeby potwierdzić co mówię.

Połowa synków nawija o tym, że są najlepsi i o tym, że jeśli jakiś inny raper twierdzi, że jest najlepszy, to wcale tak nie jest. Z uważnych obserwacji wynika, że wszyscy są najlepsi, ale nie wiadomo jakie są kryteria oceny. Taka trochę walka o bycie samcem alfa. A jak ktoś jest zajebisty i przypadkiem nie został zjebany, to pewnie jest to kolega wydawca albo kolega, który jest fajny, bo nie jest najlepszy. Przypomina to trochę rywalizację na siłce na obwód bicepsa, z tym że tu są jakieś kryteria oceny.

Nie neguję samego istnienia gatunku. Taki sam jak każdy. Niestety jeśli chodzi o warstwę tekstową, to niewiele różni się to od tego, co leci w popularnych rozgłośniach radiowych. Podejrzewam, że gdyby nie wymyślne używanie przekleństw jako przecinków pomiędzy kilkoma słowami o tym że jest się najlepszym, utwory te śmiało mogłyby konkurować z Gosią Andrzejewicz czy z kimś kto teraz jest popularny. Nie staram się być na siłę sędzią w sporze o wyższość hiphopu nad innymi gatunkami. Bardziej chodzi mi o wyrażenie stanu umysłu, jaki osiągnąłem po miesięcznym zażywaniu gatunku. Mam doła. Jeśli to wszystko, czego słuchałem jest głosem polskich osiedli, to niestety potwierdza się smutna prawda, o której starałem się nie myśleć. Żyjemy w śmiertelnie nudnym kraju. Jedyne co się dzieje, to picie, jaranie i zażywanie, no i oczywiście walka o bycie lepszym w opisywaniu nudy. A autorzy z małymi wyjątkami piszą dokładnie to samo, poza tym, że są lepsi od innych piszących o tym samym.

Motto na dziś:
„Co zrobisz to upadniesz, jesteś zwycięzcą, jesteś najlepszy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close