depresant

Francesco M. Cataluccio – Czarnobyl

Czanobyl 1Mała książeczka, bo zaledwie 150-stronicowa, ale przyjemność z czytania ogromna. Sugerujące temat zdjęcie okładkowe, może troszkę zmylić. Bo choć książka jest o Czarnobylu i tym co w 1986 roku się tam wydarzyło, to jednak nie do końca tylko o tym.

Na przestrzeni jedenastu rozdziałów, autor w zgrabny sposób opowiada historię ni to miasta, ni to jego mieszkańców, ni to samej Ukrainy. To co pozwala przebrnąć przez te rozdziały, nawet osobom nie specjalnie zainteresowanym tematyką, to sprawność pisarska niespełna dziś 60-letniego autora. Cataluccio, potrafił się zdobyć na zdrowy obiektywizm. Po przeczytaniu wychodzi mi, że traktowanie Ukrainy jako wiecznie uciemiężonego narodu, miałoby sens, gdyby nie wybory dokonywane przez naród w latach wolności. Duży kontrast widać choćby przy zestawieniu wizerunku społeczeństwa z czasów, gdy było częścią ZSRR, a czasami współczesnymi, gdzie teoretycznie nikt nikomu nie musi niczego udowadniać, a jednak to robi. I to w sposób, który nasuwa jednoznaczną konkluzję, że mamy do czynienia z krajem, który mimo pieniędzy i pozornego dobrobytu (to pewnie spore nadużycie) już nigdy nie podniesie się z pozycji chłopca do bicia.

Od wybuchu w Czarnobylu minęło 27 lat, a nadal wydaje się, że właśnie to wydarzenie zdefiniowało naród ukraiński na kolejnych pięćdziesiąt lat. Nie wybory, nie rewolucje, nie „nowe lepsze” głowy Państwa, ale właśnie to zdarzenie. A teraz, gdy znamy nowe fakty, gdy dzieje się tam więcej (niekoniecznie lepiej), utwierdzamy się jedynie w tym przekonaniu.

Na półce leży już „WILKI ŻYJĄ POZA PRAWEM. JAK JANUKOWYCZ PRZEGRAŁ UKRAINĘ.” Zbigniewa Parafianowicza i Michała Potockiego. Pozwolę sobie zamieścić notkę wydawcy na temat tej książki. Potwierdza ona trochę to co napisałem.

„Wiktor Janukowycz mógł przejść do historii jako wielki reformator. Podpisując umowę z Unią Europejską, pozbawiał opozycję wszelkich argumentów. Nie byłoby Majdanu. Kolejne wybory prezydenckie odbywałyby się bez prawdziwego konkurenta. Lider – jak mówił o sobie – dalej grałby według sprawdzonej zasady rodem z rosyjskiej grypsery: „kidaj łocha”, czyli porzuć frajera, gdy tylko przestanie być użyteczny. Reguły panujące w półświatku, które wyniósł z czasów burzliwej młodości, Janukowycz stosował w polityce. „Łochami” byli dla niego unijni przywódcy, oligarchowie, opozycja, Rosjanie, najbliżsi współpracownicy. Jedynym panem miał być on sam.
Przyglądając się z bliska kryminalnej logice tej władzy, łatwiej zrozumieć, dlaczego tak szybko się rozpadła. Zasada „kidaj łocha”, która wyniosła Janukowycza do władzy, była równocześnie źródłem jego upadku. Ta książka jest właśnie o tym. O tym jak car staje się „łochem”.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close