depresyjne podsumowanie 2015 / muzyka

Zbieram się do podsumowania roku już trzeci tydzień i zauważam, że sprawia mi to co raz mniejszą przyjemność. Odzywa się potrzeba zamknięcia pewnego rozdziału i to chyba jedyny powód dla którego coś z listy miliona płyt próbuję wybrać. Co roku staję też przed dylematem, czy pewne albumy w zestawieniu umieścić, bo jednak stylistycznie nie pasują do głównego nurtu zainteresowań. Zestawienia te niestety nie są też przygotowywane z pieczołowitością popartą dwunastomiesięcznymi obserwacjami. No bo tak naprawdę pisząc je, próbuję przypomnieć sobie czego słuchałem w roku, który właśnie minął. Okazuje się wtedy, że zajęło mnie mnóstwo nieaktualnych pozycji, którymi w zestawieniu pochwalić się nie można, bo wyjdzie się na ignoranta, który odkrywa coś rok po terminie. Tak samo pewnie będzie i z tym rokiem. Łatwiej byłoby zerknąć na last.fm, podpatrzeć co najczęściej gwałciliśmy i zrobić zestawienie najczęściej słuchanych/molestowanych w danym roku. Ale wiemy przecież, że nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby wymienić możliwie najwięcej polskich kapel, tak aby każda wymieniona udostępniła link do podsumowania. Zatem najlepsze wg mnie w tym roku zespoły (jeśli nie wydały płyty również) to: ARMIA, Apteka, Babu Król, Behemoth Webstore,Bye Bye Butterfly, Daniel Drumz, The Dumplings, The Feral Trees,hoszpital, KAMP!, Ketha, kIRk, Kortez, UL/KR, Małe Miasta, Mirt,Myslovitz, Muchy, NORMAL ECHO, ORGANIZM, Pablopavo, [peru]Popsysze, Ptaki, Rimbaud – Jacaszek Budzyński Trzaska, Riverside, Artur Rojek, RSS B0YS, Rycerzyki, RYSY, Skalpel, THAW, U Z S – Ukryte Zalety Systemu, Zbigniew Wodecki,…

… wszystkie wymienione zespoły uprzejmie proszę o udostępnienie posta i lajkowanie!

A tak serio, to narzuciłem sobie ograniczenie 10 płyt, zatem wymienię tylko te, które przyszły mi do głowy podczas pisania tych słów. Zakładam też, że część z was nie potrafi liczyć, albo nie zauważa, że nie trzymam się ustaleń. Większość czytających i tak pewnie ma w dupie ile tych płyt tu wymienię, bo przecież każdy i tak wie, że najlepsze w tym roku były zespoły, których za cholerę nie posłuchamy w zaciszu domowym, ale w towarzystwie to jednak wstyd powiedzieć, że tak nie jest. No to przedstawiam moją eklektyczną, jak przystało na otwartego człowieka listę:

W kategorii „dorosłe chłopy, a jęczą jak baby” w tym roku wygrywają: Sufjan Stevens – Carrie & Lowell i Father John Misty – I Love You, Honeybear.
W kategorii „nie wiem czy to punk, bo nie lubię punku” wygrywają: Algiers – Algiers i Protomartyr – The Agent Intellect / [peru] – Ktoś z nich
W kategorii „czy zastanawiał się pan gdzie trafi po śmierci” wygrywają: Godspeed You! Black Emperor – Asunder, Sweet And Other Distress / Alameda 5 – Duch tornada / T’ien Lai – RHTHM / Stara Rzeka – Zamknęły się oczy ziemi
W kategorii „białe rymy i te drugie” wygrywają: Kendrick Lamar – To Pimp A Butterfly, O.S.T.R. – Podróż zwana życiem, Taco Hamingway,
W kategorii „lubię tańczyć, najbardziej w sobie” wygrywają Rysy – Traveler / Smolik/KEV FOX / The Dumplings – Sea You Later
W kategorii „kocham jazz za wspaniałe teksty” wygrywa Kamasi Washington – The Epic
W kategorii „supergrupa złozona z ludzi których fani nawzajem się nie lubią” wygrywa: Rimbaud – Rimbaud.

Zmęczyłem się i nie pamiętam co jeszcze mi się podobało.

PS. Sprzedam felgi, jak coś ta na prv.

Zdjęcie użytkownika Gardzę tym czego słuchasz, chyba że też tego słucham.
Author: sebastian brzózka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *