depresyjne podsumowanie 2014 / muzyka

Na magnetoffon.info opublikowałem wraz z resztą załogi swoje top ten za rok poprzedni. Po opublikowaniu zdałem sobie sprawę o ilu ważnych płytach tego roku zapomniałem. Na wiele z nich czekałem dosyć długo, a jak się okazało zachwyciły na chwilę. Jeszcze raz, tym razem bez ograniczeń przygotowałem suplement do dziesiątki już opublikowanej.

SUPLEMENT:
Jacaszek & Kwartludium – Catalogue des Arbres
No nie mogło go zabraknąć, a jednak zabrakło. Po pierwsze wydanie płyty w TOUCH, po drugie tak dobre, po trzecie w sierpniu na winylu!

VA – Sonda. Muzyka z programu telewizyjnego
Bardzo się ucieszyłem na wieść o wydaniu materiału, a zapomniałem o umieszczeniu w podsumowaniu, jeśli pamiętasz „Sondę” z TVP, to tzw must have.

Thaw – Earth Ground
Mówi się, że to nowe tchnienie na rynku ciężarów. Nie wiem czy tak jest, bo nie jestem zwolennikiem trzymania się schematów, ale słucha się tego wyśmienicie.

Innercity Ensemble – II
Skład marzenie. W muzyce można znaleźć naprawdę wszystko, impro, krautrock, etno.

Foo Fighters – Sonic Highways
Cholera nie wiem dlaczego nie umieściłem tego ostatnio, nie wiem też dlaczego umieszczam teraz, ale płyta zabrała mi trochę czasu. Więcej na ten temat tutaj.

PODSUMOWANIE 2014 z magnetoffon.info

1. Ben Frost – AURORA
Nie ukazała się w tym roku lepsza płyta. Absolutny NUMER JEDEN. Taneczna melodia wyłaniająca się w Nolan, koncept całej płyty i hałas jako podstawa bytu, niesamowicie ważna i dobra rzecz.
2. Sun Kil Moon – Benji
Bo Kozelek po raz kolejny udowodnił, że głos i gitara wystarczą by nagrać bardzo dobry album.
3. Fink – Hard Believer
Nigdy nie byłem fanem tego pana. Nigdy nie zadałem sobie trudu, aby poznać bliżej jego twórczość. Po tej płycie mogę śmiało wstąpić do jego fanklubu, i zapewniam, że pierwszy rzucę stanikiem na scenę, i zaśpiewam rzewnie Shakespeare.
4. We Will Fail – Verstörung/Verstörung 2.0
Bo techno nigdy nie było tak precyzyjne, i niech mi ktoś wyjaśni jak można nagrać dwie (!) doskonałe płyty w jednym roku?
5. BadBadNotGood – III
Bo ta płyta nie daje spokoju, nie da się o niej zapomnieć, nie da się jej wyłączyć w połowie, świetna rzecz.
6. Damon Albarn – Everyday Robots
Zacznę od tego, że nienawidzę Blur. Nie lubię też Gorillaz. Song 2 doprowadza mnie do szewskiej pasji, porównywalnej do Last Christmas wiadomo jakiego duetu. A ten album uwielbiam i będę do niego wracał, a kto wie, może dzięki temu na Blur będę się nawracał.
7. Lee Gamble – Koch
Bo techno nie zawsze jest aż tak dobre. Długogrający album potwierdza absolutny kunszt artysty, a jeśli ktoś lubi duszne klimaty, to zdecydowanie powinien poznać ten album.
8. Andy Stott – Faith In Strangers
Tak jak w przypadku Frosta, brud jest punktem wyjścia, a jeśli ktoś potrafi z tego dojść do melodii i pobudzić mnie do tańczenia to wystarczy.
9. Sunn O))) + Scott Walker + Ulver
Taki jestem cwaniak. Jedno miejsce, jeden zespół, dwie różne płyty, dwie różne kolaboracje. Nie potrafię się przekonać do tych albumów. Nie potrafię się zmusić do stwierdzenia, że są rewelacyjne, albo słabe. Nie mogę jednak o żadnym z nich na dłużej zapomnieć, w związku z tym stwierdzam, że jednak warto umieścić je w podsumowaniu.
10. Mela Koteluk – Migracje
Bo zarówno ta, jak i debiutancka płyta, jest tak miła dla ucha, że nie czuję zażenowania gdy słucham popu.

Author: sebastian brzózka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *