będę słuchał eremefu

Właśnie zacząłem żałować pewnych decyzji. Nie wiem dlaczego zacząłem słuchać tego czego słucham. Po co mi te wszystkie głupty, skoro i tak 99% znanych mi osób stwierdzi, że słucham muzyki która muzyką nie jest i że wszystko brzmi tak samo. Nawet nie mam z kim porozmawiać o tym czego właśnie słuchałem.

Dobra, od początku. Nie pamiętam kiedy zacząłem szukać „czegoś” więcej w muzyce, ale przeskoczyłem od wtedy przez wszystkie możliwe gatunki. Pamiętam natomiast kiedy ostatnio słuchałem eremefu i mi się to podobało. Był to czas kiedy na topie było czułe ucho (ktoś to pamięta?). Nie potrafię natomiast ocenić czy było to wtedy dobre czy złe radio. Jakiś czas temu, podróżując na trasie dom-praca, praca-dom kierowniczka śp. forda uno, zaserwowała mi najaktualniejszy repertuar radia. Ku mojemu zdziwieniu, treści tam prezentowane okazują się być prawdopodobnie tym, co uchroniłoby mnie przed niepotrzebnym marnowaniem zdrowia bliskich i trochę swojego (bo groźby śmierci jeśli czegoś natychmiast nie wyłączę nie mogą pozostać bez wpływu na zdrowie). O ile życie było by przyjemniejsze, gdyby nad tym czego słucham nie trzeba było się zastanawiać. Proste słowa, znaczą dziś wszystko je je. Nie chodzi chyba nawet o eremef. Tak samo złe i odmóżdżające wydają mi się propozycje wszystkich antyrokradiów. Nie bawią mnie męskie i nie męskie grania. Nie czuję się lepiej gdy melodia jest łatwa i mogę ją po jednym wysłuchaniu nucić.

A będąc zupełnie szczerym, czuję się zajebiście ze świadomością, że niemuzyka której słucham nie jest zrozumiała dla ogółu, mogę się przez chwilę poczuć innym. Nie chcę wyjść też na kogoś, kto uważa się przez to za lepszego (bo jednak zdarza mi się słuchać też melodycznorytmicznych rzeczy), ale przynajmniej nie czuję się wtedy nijaki.

Author: sebastian brzózka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *