depresant

Autor: sebastian brzózka

Mark Millar, Steve McNiven – Nemezis (Mucha Comics, 2019)

W posłowiu czytam podziękowania dla każdego kto wydał hajs, na komiks z bohaterem, który nie ma zaplecza historycznego oraz finansowego. No i w sumie to fajnie, że tak podziękował, bo powinien podziękować. Ale nie za to że ktoś kupił kolejnego superbohatera, a dlatego, że kupił kolejny komiks sygnowany nazwiskiem autora. Fajnie też, że seria to…

Unka Odya – Brom (Wydawnictwo 23, 2019)

W momencie gdy to piszę wiem już, że Brom został uznany najlepszym polskim komiksem 2019 roku wg jury MFKiG. Zastanawiam się dlaczego. Z jednej strony tematyka bardzo interesująca, nie pamiętam żebym spotykał się z nią w komiksach często. Słowiański duch działa tu ewidentnej na plus. Rysunek w zasadzie poprawny, ciężko przyczepić się do kadrów czy…

Rene Goscinny, Entertainer Of the Glorious Thirties film dokumentalny, Francja, 2017, 52 min.

Obejrzałem dokument o Rene na Planet+. Tak jak można się spodziewać, jest to raczej pean na cześć autora, piękna wyliczanka czym się wsławił, co dzięki niemu mamy, kto się wzorował na nim, ale też na kim wzorował się sam Gościnny. Brak tu jednak dociekliwości i głębszej analizy początków pracy nad komiksem. Dostajemy jedynie, krótkie informacje…

Tomek Woroniak – Eden (Timof Comics, 2018)

A co by było, gdyby 24 grudnia wszystkie zwierzęta zaczęły mówić? Co by było, gdyby postanowiły osądzić nas za lata prześladowań, morderstwa, obozy zagłady? Co by było, gdyby przejęły nad nami kontrolę i zaczęły dyktować warunki życia, gdyby zaczęły tworzyć nowy porządek świata? Jeśli Was to interesuje, to jeden z możliwych scenariuszy znajduje się w…

Jeff Lemire – Łasuch tom 1 (Egmont, 2018)

Na punkcie Jeffa Lemira mam obsesję. Zorientowałem się, że dokładam na półkę wszystko pod czym się podpisał. Inna sprawa, że wychodzą spod jego ręki tytuły w najgorszym wypadku dobre. „Sweet Tooth” poznałem jakiś czas temu i po przeczytaniu kilku zeszytów zakochałem się w jego twórczości po raz kolejny. Teraz, dzięki Egmontowi, można to w końcu…

Charles Forsman – Koniec zXXXanego świata (Non Stop Comics, 2018)

Malutka książeczka, minimalistyczne rysunki, tło niemal umowne, często mające jedynie nakreślić gdzie rozgrywa się akcja. A akcji też tu niewiele, bardzo statycznie, bez walenia po głowie fajerwerkami i przesadnym efekciarstwem. A mimo to kopie to, jak mało co. Serial obejrzałem jakiś czas temu i nie wiem czy pod wpływem sugestii reklamy, że to niby komedia,…

Mike Mignola, Warwick Johnson-Cadwell – Pan Higgins wraca do domu (Non Stop Comics, 2018)

Mignola to taki Typ, od którego można brać wszystko w ciemno i mieć 95 procentową pewność, że nie da Ci gniota. Zostaje jeszcze 5%. No i w Higginsie wykorzystał chyba swoją szansę na spieprzenie swojego dorobku. Historia przedstawiana jako pastisz historii o Drakuli nawet ma potencjał, rozkręca się to w typowy dla Mignoli sposób, ale…

jednolita cena książki

Obserwuję od kilku dni zamieszanie wokół ustawy o jednolitej cenie książki. Mam kilka spostrzeżeń, które niekoniecznie muszą się wszystkim spodobać, liczę jednak, że zachęcą do dyskusji. Na początek kilka suchych faktów. Ustawa o stałej cenie książki obowiązują we Francji, Belgii, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, Słowenii, Chorwacji, Grecji, Korei Południowej, Argentynie, Meksyku, Libanie, Izraelu, w…

off festival 2016 – relacja

Jedenasty off, a dla mnie chyba dziewiąty. Nie pamiętam, a w moim wieku łatwo sobie coś wmówić. Patrząc na lineupy z poprzednich lat, wydaje mi się, że nie byłem na 100% na pierwszym, a na czwartym stałem pod płotem, słuchając The National. Siłą dedukcji, oraz nienaganną znajomością tabliczki mnożenia się wykazując, wmawiam sobie, że jednak…

iza klementowska – samotność portugalczyka (czarne, 2015)

Słodko-gorzkie, takie są opowiadania Klementowskiej o Portugalii. Choć słodycz zdecydowanie ustępuje goryczy, to jednak przewija się przecież co rusz w każdym opowiadaniu. Ta tęsknota za Portugalią potężną, dostojną, liczącą się, jest motorem napędowym każdej historii tu opowiedzianej. Musi być w Portugalii coś magicznego. Nie przypominam sobie czy zostało to na kartach tej książki nazwane, ale wydaje…

mijagi – sunny italy (dom dźwięków records, 2016)

Magnetoffon.info od jakiegoś czasu jest w stanie zawieszenia, ale cały czas przychodzą mi płyty do recenzji. Większość niestety nigdy nie doczeka się opisu. Częściowo przez to, że nie mam czasu pisać o wszystkim co dostaję, ale głównie niestety ze względu na marność jaką sobą prezentują. Czasami jednak wpada na skrzynkę coś, co przyciągnie uwagę. Płyta…

badbadnotgood – iv (innovative leisure records, 2016)

Kilka lat temu w szybie Wilson, w ramach before Tauron Nowa Muzyka (chyba, bo głowy nie dam sobie uciąć), zobaczyłem występ trzech informatyków. Kto był lub widział występy np na youtube, ten potwierdzi moje słowa. Chłopaki wyglądali, jakby mieli do odegrania kilka kawałków napisanych uprzednio w systemie binarnym, a przełożenie tego na język muzyki, było jedynie miłym…

off festival 2016 – nie wiem czy słusznie, ale…

..nie mogę doczekać się sierpnia. Jednym z powodów jest słońce. Ostatnio stałem się ciepłolubny, co trochę mnie przeraża (ukułem taką teorię, że jeśli kiedyś polubię słońce – a nie lubiłem – to znaczy, że kości stare i domagają się wygrzania). Nie chcę tu znowu narzekać na swój wiek, bo kolejny powód żeby się zdołować to…

radiohead – a moon shaped pool (xl recordings; 2016)

Jak byłem młodszy, takie niusy bardziej elektryzowały. Choć jak patrzę na fajsbuki znajomych, to stwierdzam, że spora część z nich zachowała młodość, bo emocji było sporo. Jestem po kilkukrotnym odsłuchu ostatniego albumu Radiohead, no i właściwie nie wiem czy jest się czym podniecać. Chyba powinniśmy się pogodzić z tym, że RH nie nagra już nigdy…

trykoty odc.1

OSTRZEŻENIE! Na pierwszy strzał leci „The Amazing Spider-Man – Powrót do domu”. Peter Parker jest smutny, bo już nie chodzi do szkoły i nie ma dziewczyny. Skacze po budynkach i ratuje przypadkowe osoby, ale widać nie sprawia mu to przyjemności bo nie rucha. Aha Peter Parker to Spider-Man. Przepraszam, że tak z grubej rury, ale to żadna tajemnica.…

wąsy są niespoko nawet jak są na niby

Wąsy można mieć sumiaste, na Janusza. Można też zrobić pod nosem Salvadora, choć to przejaw ekstrawagancji. Można też na Małysza, ale to raczej nigdy nie jest celowe. Można wyhodować sobie Andrzeja, czyli wąs napuchnięty. Można mieć Hiszpana, czyli czarny cienki, do zrobienia markerem, jeśli naturalnie nie wychodzi. Można Sverga, czyli takiego przerzedzonego blondyna. A jakie funkcje ów…

wolfgang bauer – przez morze. z syryjczykami do europy (czarne, 2016)

Kolejna po „Wielkim przypływie” Jarosława Mikołajewskiego, rzecz o syryjskich emigrantach. Tym razem proces ucieczki pokazany jest od środka. Czeski fotograf Stanislav Krupař i niemiecki reporter Wolfgang Bauer, podejmują się rzeczy dość karkołomnej. Postanawiają wyruszyć wraz z grupą Syryjczyków w uchodźczą wyprawę. Mimo sporego zaangażowania, pomysł lega w gruzach. Fotograf i dziennikarz kończą wyprawę dość szybko, deportowani do swoich…

marcin wójcik – w rodzinie ojca mego (czarne, 2015)

Ostatnio przy okazji nowych faktów, na temat „katastrofy smoleńskiej”/”zamachu smoleńskiego” (niewłaściwe skreślić) usłyszałem od znajomego, że teraz się zacznie. Kilka dni później nie działo się nic. Doszliśmy do jednego wniosku. Osoby przekonane o tym, że był to wypadek, nadal będą traktowały to jako nieszczęśliwe zdarzenie. Osoby, które uważają że był to zamach, bez względu na…

rutu modan – zaduszki (kultura gniewu, 2013)

Izrael, chciałbym kiedyś odwiedzić, zobaczyć co się tam dzieje, jak wygląda miasto, jak wyglądają ludzie, co się czyta, czego słucha, co rysuje. Chciałbym zobaczyć jak się tam żyje, bo nawet z komiksów dowiedzieć się nie mogę. Na blisko 230 stronach Modan przedstawia mi Warszawę. Czepiam się takiej pierdoły, bo w tym komiksie właściwie nie ma się…

jarosław mikołajewski – wielki przypływ (dowody na istnienie; 2015)

To się nie uda. Przekaz nie trafi do nikogo. Bo straszenie i odwoływanie się do pierwotnych instynktów, zawsze ma większą moc. „Oni przyjdą, a potem zgwałcą i zabiją wasze córki i żony”. To intensywniej działa na wyobraźnię, niż informacja, że utonęło 300 osób. Oglądając niusa będzie ci smutno, choć pewnie nie dłużej, niż na czas oglądania programu…

paul pope – battling boy (kultura gniewu, 2015)

„Battling Boy” to piękna okładka, piękne ilustracje, prosta superbohaterska historia i parszywe zakończenie. Parszywe, bo 208 stron pęka w czasie który z reguły poświęcamy na przeczytanie zeszytu „0” debiutującej serii. Wciąga niemiłosiernie, zachęca do przewrócenia kolejnej kartki, rozkręca prostą bo prostą, ale fajną historię po to by nagle, w momencie gdy jeszcze nic tak naprawdę…

52 książki w rok

Teoretycznie niewiele, ale jeśli pracujesz, masz dziecko i kolejne w drodze, zaczyna być to karkołomnym zadaniem. Jakoś te litery składam, więc zakładam, że poradzę sobie z samą czynnością. Problem pojawia się gdy do czytania dołożymy resztę zainteresowań i wiążących się z nimi zobowiązań. Niemniej na fejsbukaku się dołączyłem do grupy, żeby wszyscy widzieli że taki…

off festival 2015 – relacja wybiórcza

Kolejny Off za nami, dziesiąty, więc jubileuszowy. Choć zestaw artystów nie wyróżniał się specjalnie na tle poprzednich edycji, to było jak co roku dobrze. Momentami lepiej, momentami gorzej, ale podsumowując warto było się zjawić. Plany jakie miałem na te trzy dni nie uległy znacząco zmianie, obejrzałem to co zaplanowałem, i o dziwo nie rozczarowałem się…

będę słuchał eremefu

Właśnie zacząłem żałować pewnych decyzji. Nie wiem dlaczego zacząłem słuchać tego czego słucham. Po co mi te wszystkie głupty, skoro i tak 99% znanych mi osób stwierdzi, że słucham muzyki która muzyką nie jest i że wszystko brzmi tak samo. Nawet nie mam z kim porozmawiać o tym czego właśnie słuchałem.

Longital – A To Je Všetko?

Są takie płyty, których pewnie w życiu byśmy nie posłuchali, gdyby nie zbieg okoliczności. Są też takie, których słuchamy przez wzgląd na stare dobre czasy. Tak jak się kiedyś słuchało kolegów ze szkoły na koncercie w mdku. Tak jak się słucha szlagierów po pijaku. Z Longital jest podobnie, nie wyczekuję nowych nagrań, ale jak już…

kupka wstydu 06/15

Istnieje coś takiego jak kupka wstydu. Zaległości mogą być we wszystkim, w książkach, komiksach, muzyce, czy grach. Moja kupka wstydu w pewnym momencie stała się jednak przyjazna i nie wyobrażam sobie życia bez niej. No bo jak już minie frustracja, przestaniemy się obwiniać, że nigdy nie przeczytamy wszystkiego co zaplanowaliśmy, kupiliśmy, zaczniemy do takiej kupki…

Charlie LeDuff – Detroit. Sekcja zwłok Ameryki.

Opowiadając znajomej o książce LeDuffa, ta zaczęła się śmiać i mówi, że to o śląsku jest a nie o Detroit. Opowiadałem fragment o papierze toaletowym, który uczniowie muszą przynosić do szkoły i o zostawianiu podręczników na kolejne lata. Reszty nie opowiedziałem, przestałoby być śmiesznie. Seria Amerykańska wydawnictwa Czarne, to jedna z moich ulubionych. Dobór tematów…

foo fighters – sonic highways

Nie lubię wesołych piosenek. Podobnie jak i wesołych grajków nie lubię. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałem sobie, że chłopcy są średnio rozgarnięci i tak naprawdę, zaliczają się do grona amerykańskich śmiechujków, których za nic nie mam ochoty słuchać. Po drugie uznałem, że wypłynęli na spektakularnym końcu Nirvany, a takich akcji nie lubię jeszcze bardziej. Żeby nie…

Zabili Aladyna

Nadanie ludzkiej twarzy jazzowi z reguły kończy się na smętnym jazzującym popie, lub wręcz przeciwnie, czymś, co tak bardzo lubimy, czyli romansie z elektroniką, a jeszcze lepiej z hiphopem. Aladdin Killers to taki twór, który zdecydowanie lepiej czuje się w drugiej kategorii. Na początku powinno się pojawić kilka informacji o tym kto to, co robili wcześniej, jak to się…

pięć zespołów, które nie powinny już grać

Lista zrobiona na kolanie, nie jest ona bardzo przemyślana, jest raczej wynikiem zauważalnie rosnącej agresji podczas przypadkowego zasłyszenia któregoś z poniższych. Perfect Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym. No właśnie, albo panom nadal się wydaje, że są niepokonani, albo wiedzą, że już po ptokach i im wszystko jedno. T.Love Ok, jak miałem 10 lat…

Oburzenie #2

Idąc za ciosem, chciałem powiedzieć co jeszcze w tym roku mnie wkurzyło. W nadziei, że wygadam się na trzy męczące mnie tematy i będzie po wszystkim, wraz z początkiem lutego pojawiły się na celowniku kolejne, więc zanosi się na dłuższe jęczenie. W drugim odcinku (obawiam się, że wyjdzie z tego tasiemiec) wspaniała inicjatywa lekarzy z początku…

Oburzenie #1

Zazwyczaj ilość absurdów, które doprowadzają mnie do szału jest na pewnym mniej więcej stałym poziomie. Wkurza mnie mnóstwo rzeczy, które sukcesywnie odstawiam na boczny tor, no bo tłumaczę sobie, że z idiotyzmami nie ma sensu dyskutować, że za mądry jestem na polemikę z dupą. No i oczywiście nadal tak uważam, z tą jedną różnicą, że…

depresyjne podsumowanie 2014 / muzyka

Na magnetoffon.info opublikowałem wraz z resztą załogi swoje top ten za rok poprzedni. Po opublikowaniu zdałem sobie sprawę o ilu ważnych płytach tego roku zapomniałem. Na wiele z nich czekałem dosyć długo, a jak się okazało zachwyciły na chwilę. Jeszcze raz, tym razem bez ograniczeń przygotowałem suplement do dziesiątki już opublikowanej. SUPLEMENT: Jacaszek & Kwartludium…

Tomorrow’s Modern Boxes

Gdybym taką informację usłyszał jakieś 15 lat temu, pewnie jeszcze przez najbliższy miesiąc chodziłbym silnie podniecony. Usłyszałem ją wczoraj i pierwsze co przyszło mi do głowy, „ciekawe jaką kretyńską promocję wymyśli tym razem”. Nie zastanawiałem się nad tym, co się na albumie znajdzie, bo byłem pewien, że nie wiele będzie się to różnić od dotychczasowych…

kolekcjonerstwo źle pojmowane

Ponad dekadę temu, aby ratować sytuację komiksu, albo żeby zarobić, wydawcy komiksowi (wtedy głównie Egmont) zaproponowali komiksy w astronomicznych cenach. Mamiono nas wtedy, że są to limitowane edycje, limitowane do 1000 sztuk. Dlatego cena taka wysoka. Paradoksem jest to, że z pewnymi wyjątkami nakłady 1000 sztuk sprzedawały się kilka lat, a niektóre wydane na początku…

Interpol – El Pintor

Jeśli jakiś artysta kilka, kilkanaście lat temu osiągnął spektakularny sukces na scenie muzycznej, to więcej niż pewne jest, że każda kolejna próba prezentacji siebie obarczona będzie próbą zdyskredytowania jej. Dzisiaj przeczytałem, że mimo iż muzycznie Interpol trzyma pewien poziom, to Banks śpiewa wesoło, zatem to już nie jest to samo co kiedyś. Zastanawiam się co…

224 dzień roku czternastego

Robin Williams nie żyje. Aktor zmarł w wieku 63 lat. Nieoficjalnie mówi się, że przyczyną śmierci mogło być samobójstwo. Równocześnie na fali tego „wspaniałego” niusa przypomniano o kilku innych celebrytach, którzy okazali się ludźmi i nie podołali chorobie naszych czasów. Nie omieszkano też przypomnieć, że nie żyje Robin Williams, ale Robbie Williams jeszcze tak, choć…

mały człowiek

Nie można powiedzieć że jest to zmiana radykalna. Nie można powiedzieć że mam już wszystko poukładane po nowemu. Z wielu rzeczy pewnie nie zdaję sobie sprawy. Z wieloma sprawami pewnie będę musiał się jeszcze uporać. Z wielu rzeczy będę musiał jeszcze zrezygnować. Z wielu zrezygnuję z pewną przyjemnością. Wiele tematów staram się nadrobić. Przyspieszyć proces…

sentymentalnie

Co jakiś czas zerkam na półkę z płytami. Na półce znajduje się przekrój moich fascynacji muzycznych sprzed lat. W kartonach oraz w innych bliżej niesprecyzowanych miejscach w domu ulokowane są fascynacje najnowsze. Zerkam sobie na półkę, czyli rzeczy, które kiedyś sprawiały mi ogromną przyjemność i myślę, że przecież już nigdy tego nie posłucham. Bo gusta…

kontrowersje i protesty

Ja wiem, że to nie dzieje się od dzisiaj, ale teraz naszła mnie myśl, że mam tego serdecznie dość. W kraju naszym nie dzieje się nic, poza skandalicznymi zachowaniami i protestami wobec takich zachowań. goglota picnic, tęcza, marsze wszelakie, wybory, losowania, przetargi, spektakle, dotacje, koncerty, festiwale, mecze, festyny. Wszystko się odbywa, po czym następuje protest,…

nie chce mnie się nic

Najczęściej wypowiadane słowa ostatnio, to te z nagłówka. Nie chodzi o to, że wstaję i nie mam motywacji do życia, bo przez parę minut mam, ale o to że nie potrafię wskrzesić w sobie na tyle dużo zapału, żeby coś się zadziało. Marudzenie jest fajne, robię to regularnie, ale nie w tym rzecz żeby robić…

trochę nielot

Nie powiem nakręciłem się trochę. Król coś nagra, „Szczenię” wpadło w ucho, UL/KR wpadał bardzo, więc teraz nie będzie gorzej. No i wyszło trochę tak, jak z reprezentacją polski na mistrzostwach. Rozdmuchane nadzieje, nie pozwoliły trzeźwo spojrzeć na realne szanse grajków.

małe jest piękne post scriptum

Dostałem dzisiaj najnowszy 22 numer Glissando. Tak wiem że wyszedł dawno temu, ale ja zamówiłem dopiero teraz. Temat numeru ciekawy więc zabieram się za czytanie. Nim jednak do niego dotrę (w sensie że do tematu numeru), natrafiam na niezwykle interesującą dyskusję na temat niezależnego (czytaj prawienieistniejącego) rynku wydawniczego w Polsce. Kto się wypowiada? Ano czołówka…

nie zaskoczysz mnie

Bycie nieuśmiechającym się ma swoje plusy. Ja jestem bardzo blisko stwierdzenia, że nie ma minusów, ale jakieś tam jeszcze znajduję, więc tak nie powiem. Jest teraz moda na pozytywne myślenie, na budowanie pozytywnego ja. Powstają miliardy poradników, jak żyć, aby być szczęśliwym. Albo takie, jak gotować makaron, żeby być szczęśliwym. Są nawet próby wmawiana sobie pewnych…

o muzyce w sieci

Zastanawia mnie jak to jest, że ilu wydawców, tyle argumentów na wpuszczanie muzyki do sieci. Co rusz słyszę, że to zło, że psuje rynek. Z drugiej strony, że takie czasy i trzeba iść z postępem. Pewnie każdy ma trochę racji, ale ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy nieraz wydawałem swoje ciężko zaoszczędzone kieszonkowe, na album, o…

szczenię przyczynkiem do narzekania

Pan Król, Błażej Król, lub jak kto woli Błażej ULKR, co znaczy prawie to samo, niedawno ogłosił, że pisanysylabamiwspak nie będzie już istniał. Ale chwilę później okazało się, że będzie istniał dalej, ale pisany poprawnie i drukowanymi. Co to oznacza? Absolutnie nic. Nadal będzie spore grono piewców twórczości autora, bezkrytycznie podchodzący do każdego dźwięku i…

Piosenka się podoba

Co się dzieje, kiedy piosenka zaczyna się podobać zbyt dużej grupie odbiorców? Staje się tandetna, jej autor staje się tandetny, a my zaczynamy się wstydzić, że tego słuchamy i polujemy na okazję, żeby posłuchać tego jeszcze raz, ale już pod pretekstem ponabijania się z jakże żenującego poziomu artystycznego utworu. Bo nie od dziś wiadomo, że…

Sprzedam co mam

Po głośno komentowanym artykule (tak naprawdę nie tak głośno, ale to lepiej brzmi), na temat kupna książek, oraz niemożności ich przeczytania, ogłaszam wyprzedaż. Po dogłębnym przeanalizowaniu swojego marnego żywota, doszedłem niestety do smutnej konkluzji. Jestem chory. Prawdopodobnie nieuleczalnie.

poezja google

Słyszeliście o poezji googla? Strasznie to głupie. A niedajboże, żeby przyszło Wam do głowy coś poważnego z tego stworzyć. Tak serio, to mam nadzieję, że nikt mądry nie wpadnie na pomysł publikacji czegoś takiego pod jakimś żenującym tytułem, typu „słowa podpowiedziane”, albo „wersy niedokończone”. No chyba, że będę to ja. Jestem w stanie poświęcić swą…

Nie śmieszne

Mann już chyba nie jest tak śmieszny jak kiedyś, albo jak jeszcze byłem młody to nie wiedziałem z czego się śmieję. Może być też tak, że jestem zwyczajnie głupi i tylko ja nie wiem po co taką książkę ktoś wydał. Tzn. istnieje szansa, że aż tak głupi nie jestem bo rozwikłałem pewną tajemnicę, która tajemnicą…

Zawieszam funkcjonowanie

Oficjalnie, ale nie wiem na jak długo, zawieszam funkcjonowanie. Chodzi mi o nadaktywność. Nie ruchową, bo na to nie cierpię. Słowotoku tez raczej nie mam. Chodzi raczej o wymyślanie nikomu niepotrzebnych rzeczy. Średnio 5 razy w miesiącu rozpoczynam nowy biznes, który oczywiście biznesem nie jest, ale daje mi niesamowicie dużo możliwości na zmarnowanie czasu.

Śledzę statystyki

Zainstalowałem sobie licznik odwiedzin, przekierowań i w ogóle wszelkie analizy typu, czy ktoś czytał bloga na kiblu, czy w wannie. Bardzo fajne narzędzie. Pozwala zmarnować czas podobnie jak facebook. Siedzisz i klikasz odśwież, odśwież, odśwież, o jest! ktoś wlazł. W sumie mógłbym poprosić te pięć osób, które to czytają, żeby mi napisały, jak już wejdą…

Witaj, świecie!

Witaj, świecie! Ten tytuł to nie ja wymyśliłem. Jak się wordpessa zakłada, to takie się pojawia. Normalnie się to usuwa, ale że to takie pozytywne, to zostawię. To ostatnie pozytywna rzecz na tym blogu, w końcu nazwa zobowiązuje. Aha. Prawdopodobnie jeśli nie jest to ostatni wpis, to na bank jeden z ostatnich. Dla niedowiarków, powiem…

Close