Szampon vs. Książka

Krótkie książki są fajne, bo można je przeczytać pomiędzy pospiesznym rozpinaniem paska od spodni, a składaniem papieru trzywarstwowego na cztery. Co prawda czytanie Tołstoja w ulubionym miejscu też jest możliwe, ale nieuchronnie grozi to migotaniem zwieraczy, więc proponuje się skupić (hmm) na czymś krótszym.

Z krótszych rzeczy, mogę zaproponować etykiety kosmetyków. Ale to u znajomych, których nie nauczyliśmy, że na naszą wizytę w ich miejscu odosobnienia należy przygotować przynajmniej kolorową prasę. W domu zaś, każdy szanujący się czytacz powinien zadbać o kilka istotnych rzeczy. Po pierwsze wygodne siedzisko – proponuję 20-30 minutowe testy muszli w marketach budowlanych, gwarantuję, nikt nie zwróci wam uwagi (gdyby jednak w markecie podczas testu, pojawiła się jakaś oburzona dama, wystarczy – jako osoba elokwentna i oczytana – zapytać, „a czy pani szanowna nie srywa?”). Po drugie oświetlenie. Ale to wiadomo. Po trzecie jeśli to możliwe, regał na książki. Tak, wbrew pozorom jest to bardzo przydatne, chociaż parapet czy pralka też mogą temu służyć. Na koniec jeszcze tylko dobranie tytułów pasujących do posiedzeń. Na teraz to tyle. Swoje sugestie, co mogłaby zawierać wc-biblioteczka postaram się w miarę upływu papieru przedstawiać, ale czekam też na wasze propozycje.

Motto na dziś:
Kto czyta, ten zużywa więcej papieru toaletowego.

Author: sebastian brzózka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *